Jan Hartman „Zebra Hartmana”

„Zebra Hartmana” to wybór najlepszych tekstów publicystycznych Jana Hartmana – profesora filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, laureata nagrody Grand Press w kategorii Publicystyka – uporządkowanych w rozdziałach: „Liberał na papierze”, „Podpalacz oświaty”, „Mały rycerz niewiary”, „Polak nieprawdziwy” oraz „Wszystko jasne: Żyd!”.

Liberał to właśnie ktoś zaangażowany w zwalczenie przejawów autorytarnego postępowania rządu, zwłaszcza polegającego na wywieraniu przymusu w celu realizacji jakichś moralnie pożądanych stanów rzeczy, w przekonaniu, iż dobra wola oraz mandat demokratyczny same przez się upoważniają do zakazywania złego bądź nakazywania dobrego działania. Zgodnie z tym określeniem, żeby być liberałem, wystarczy wyznawać zasadę moralną głoszącą, że posiadanie racji i dobrej woli nie upoważnia moralnie nikogo obdarzonego władzą do ograniczania niczyich praw ani wymuszania zachowań korzystnych dla osoby przymusowi takiemu podlegającej. W przekonaniu liberała mamy prawo nawet jak najgorzej korzystać z naszej wolności, jeśli tylko nie ograniczamy w ten sposób wolności innych bądź nie stwarzamy zagrożenia dla ich bezpieczeństwa. Rząd zaś nie ma prawa wpływać na nasz styl życia ani środkami przymusu, ani nawet stosując stronniczą perswazję […].

Otóż liberał występuje przede wszystkim jako obrońca własnych i cudzych praw, nie zaś jako polityk. Domaga się bezpieczeństwa swobód osobistych i politycznych, a także bezpieczeństwa dla swej własności, bez względu na zmienne koleje władzy politycznej w swoim kraju. Oczekuje, że prawo chronić będzie obywateli przed arbitralnością każdego rządu, a nie tylko takiego, który ma błędny program polityczny lub złe intencje.

[…] liberalizm nie jest żadną doktryną, z której wywieść można decyzje polityczne w konkretnych sprawach. Liberalizm jest skłonnością i postawą, a nie dogmatem, choć poszczególni liberałowie mogą mieć swoje stanowcze opinie w różnych sprawach.

Z Hartmanem nie trzeba się zgadzać, ale trzeba go czytać. Bo Hartman inspiruje i nieodmiennie porusza. Czytam go jednak nie tylko dlatego, że szukam inspiracji, lecz także dlatego, że czuję łączące mnie z nim powinowactwo losu. Obaj mamy na karku dziedzictwo dwudziestowiecznych doktrynerów, z którymi się musimy uporać, żeby przywrócić witalność i sens bliskim nam ideom. On musi się uporać z betonowym dziedzictwem neoliberałów, którzy rządzili Zachodem przez dwie poprzednie dekady, zredukowali liberalizm do klasowego egoizmu, zabetonowali liberalne idee w bezrefleksyjnej doktrynie i zrujnowali światową gospodarkę. Ja zmagam się z dziedzictwem realnego socjalizmu, który rządził Europą Wschodnią w drugiej połowie XX w., zdewastował kilkanaście krajów i zredukował socjalizm do dyktatury partyjnych aparatczyków. W obu przypadkach jest to dziś jeszcze mission impossible. Ale to nie znaczy, że nie są to misje konieczne i w jakiejś perspektywie skazane na sukces. Pytanie tylko w jakiej.
Jacek Żakowski

Fundacja Industrial, 2011
Projekt okładki: Łukasz Domiza / Quality Pixels
Skład: Quality Pixels
Korekta: Witold Kowalczyk / BLURB Pracownia edytorska